poniedziałek, 25 maja 2015

Czy uzależniony od treningu jest uzależniony od treningu?

Witacie! Dziś spostrzeżeniami dzielę się ja, czyli nie kto inny jak prawa ręka Uzależnionego – Uzależniona. Od kilku tygodni w mojej głowie dojrzewał post o zjawisku które znam zarówno z autopsji jak i od strony obserwatora. Nie jestem psychologiem, ale bez trudu zauważyłam zarówno u siebie jak i u narzeczonego pewne objawy uzależnienia od sportu. Kiedy problem się pojawił? Ciężko powiedzieć, między pasją a uzależnieniem istnieje bardzo cienka linia.


Jak to się zaczęło?


1.      Najpierw trening potem rodzina.

Aby być narzeczoną sportowca trzeba lubić czekanie na ukochanego z obiadem ;) A tak całkiem serio, oczywistym jest że czas poświęcony na ćwiczenia jest czasem poświęconym dla siebie. Można oczywiście ćwiczyć razem, ale nasza aktywność w ciągu dnia bardzo się różni. Ja wolę wstać o 5 i zacząć dzień z TRX’em, Uzależniony woli rano dłużej pospać i wieczorem iść pobiegać. Kiedy Uzależniony ma ochotę obejrzeć razem film to ja już jestem w krainie marzeń sennych. W czasie przygotowań do Kieratu mieliśmy dla siebie bardzo mało czasu i w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że mieszkamy razem a przez cały tydzień się mijamy. Z pomocą przyszła nam niezawodna niedziela.


2.      Najpierw trening potem obowiązki.

W skrócie mam na myśli odkładanie wszystkiego na później. Z ręką na sercu, a jednocześnie z pewnym zakłopotaniem, przyznam że oboje nie mamy zamiłowania do porządku. Upocone ubrania dumnie suszące się na obrzeżach pokoju dziennego nikogo już nie dziwią, ale cztery pełne worki śmieci w progu zaczęły mnie martwić. Oboje z jakichś przyczyn zaczęliśmy zaniedbywać nasz dom, a nawet najprostsza czynność jak wyrzucenie śmieci musiała poczekać. Absolutnie nie mam tutaj na myśli sytuacji „Dużo trenuję więc nie mam czasu na zajmowanie się domem”. Czas był ale głowa zajęta myśleniem o czym innym zapominała o podstawowych sprawach. Dopiero wykonanie najważniejszego obowiązku jakim był trening dawało przyzwolenie na wrzucenie worka do zsypu. W innej sytuacji pojawiało się…


3.      Poczucie winy.

Bo umyłam naczynia zamiast zrobić zaplanowany trening. Bo pojechałam na uczelnię autobusem. Bo weszłam z zakupami do windy zamiast tachać je na 8 piętro po schodach. Oraz tym podobne. Na początku takie poczucie presji aby regularnie trenować jak i być aktywną w ciągu dnia było dobre. Bardzo szybko przerodziło się w coś co do dziś ciężko jest mi opanować. Przyznaję, że pomimo poważnego urazu wyznaję zasadę „Dzień bez treningu to dzień stracony”. Byłoby dobrze gdyby to była moja osobista decyzja a nie wewnętrzny przymus. Małymi kroczkami uczę się jak wyluzować i bez poczucia winy spędzić dzień na kanapie ;) A Uzależniony? Uzależniony po całym dniu pracy, przebyciu rowerem kilkudziesięciu kilometrów i zrobieniu treningu potrafi nadal czuć wewnętrzny niedosyt, ale jego przewaga polega na tym że w weekend potrafi i psychicznie i fizycznie odpocząć.


"Zmienię ciuchy i idę biegać"



4.      Uciekanie od problemów.

Znam wiele osób które wyładowują stres na siłowni. Nie ma w tym nic złego, na studiach wręcz wpajano mi, że aktywność fizyczna dobrze wpływa na zdrowie psychiczne. Gorzej kiedy zamiast rozwiązać problem maskujemy go pod obowiązkiem trenowania. Wisi nad Tobą termin oddania pracy semestralnej i zamiast ją pisać idziesz pobiegać? Masz problem.


5.       Złość.

Choroba, kontuzja, gorszy dzień, natłok pracy i jakoś tak wyszło że nie było czasu na trening. Ok, nic się nie stało – jutro też jest dzień. Problem pojawia się kiedy zamiast dać sobie spokój po męczącym dniu czy ułożyć bolącą głowę na poduszce zadręczasz się i czujesz wewnętrzną złość. Uzależniony był zły na siebie i to nie raz, ja również. Najlepiej złość poznałam po wypadku, okres ten ciągnie się już czwarty miesiąc i mimo iż na pewne rzeczy nie mam wpływu to wściekam się na siebie. To uczucie też można pokonać ale o tym na końcu.


6.       Trening pomimo choroby lub kontuzji.

Problem dotyczy głównie mnie. Czy powinnam dodatkowo obciążać uszkodzony staw skokowy? Raczej nie. Czy powinnam na siłę kuśtykać kilkanaście kilometrów dziennie? Oczywiście że nie. Jako studentka fizjoterapii dobrze wiem co i jak powinnam teraz robić ale nie robię. Buntowniczy charakter nie daje mi poczekać do pełnego wyzdrowienia. Jakieś tam resztki zdrowego rozsądku zachowałam i odpuściłam sobie bieganie, skakankę i inne ćwiczenia mocno obciążające staw skokowy ale i tak nie jestem z siebie dumna. Jeśli trenujecie pomimo choroby lub kontuzji problem zaczyna być poważny i czas najwyższy aby zatrzymać się i przemyśleć swoje postępowanie.



To są tylko niektóre objawy uzależnienia od treningu opisane na podstawie moich osobistych obserwacji. Myślę że każdy z was chociaż raz doświadczył którejś z tych sytuacji. Bycie nazwijmy to „pozytywnie uzależnionym” jest fajne, ale kiedy czujecie wewnętrzny przymus aby trenować to być może sytuacja przechyla się na stronę prawdziwego uzależnienia.
W moim przypadku głównym problemem było nagłe przyklejenie do kanapy, każda osoba kochająca sport zrozumie co mam na myśli. To trudne kiedy nie można robić tego co wcześniej, a kiedy ten okres się przedłuża, zaczynamy dostrzegać jak ważnym elementem życia jest aktywność fizyczna. Pojawia się złość, poczucie winy i nieracjonalna próba powrotu do „starego” życia pomimo iż problem nadal jest świeży.


Jak wrzucić na luz?


1.      Wolny dzień.

Nie koniecznie regularnie, w naszym przypadku takim dniem jest niedziela. Dzień całkowicie bez przymusu, można iść na spacer a można spędzić go przed telewizorem.


2.      Świadomość problemu.

Myślisz że Ciebie to nie dotyczy? A może jednak? Zastanów się dobrze jak wygląda Twój dzień. Czujesz złość kiedy nie możesz trenować? Zaniedbujesz jakąś sferę swojego życia? To ważne pytania.


3.       Otwartość.

Ktoś powiedział Ci że przesadzasz? Przemyśl to. Być może tylko zazdrości Ci regularnego, aktywnego trybu życia, a może rzeczywiście sytuacja wymyka Ci się z pod kontroli.


4.      Trening nie zawsze najważniejszy.

Czasami lepiej jest zostać w domu z ukochaną osobą albo rozsiąść się w fotelu i zadzwonić do rodziców. Takie osobiste przyzwolenie na to aby zacieśnić więzy z ważnymi dla Ciebie ludźmi jest bardzo przyjemne i daje uczucie ukojenia.


5.      Nikt nie zawinił.

Nie obwiniaj się. Opuściłeś kolejny trening bo nie czujesz się na siłach? Może jesteś przemęczony i Twoje ciało błaga o przerwę? Może niedokończone sprawy nie dają Ci spokoju? Nic się nie stało. Kilka dni odpoczynku może sprawić że powrócisz do treningów z o wiele lepszym efektem.



Nie chcę zanudzać nikogo przydługim postem. O uzależnieniu od treningu mogłabym pisać jeszcze długo i przytaczać wiele sytuacji z naszego życia. Kiedyś na pewno wrócę do tego tematu.



Przyznajcie się, jesteście pozytywnie uzależnieni czy czujecie że zdarzają wam się niezdrowe wpadki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz